Opublikowano: 2012-05-13 18:32:16
Testuje: Paweł "Garbus" Kołodziejczyk
Lunker City to amerykańska firma, specjalizująca się w produkcji przynęt miękkich. Jedną z najpopularniejszych jest Shaker w rozmiarze 3,25 cala.
Opublikowano: 2012-05-13 16:37:09
Testuje: Paweł Popławski
Cormoran Cesano to super smukłe bolonki z włókna węglowego o szybkiej akcji i ciężarze wyrzutu do 30g.
Opublikowano: 2012-05-04 22:34:44
Testuje: Paweł "Garbus" Kołodziejczyk
Nowe kołowrotki Chronos XD, które jedynie z nazwy przypominają pierwszą serię Chronos, stworzyliśmy we współpracy z japońskimi inżynierami, by jeszcze raz wprawić w zachwyt wszystkich fanów tej serii.
» Data publikacji: 2011-07-01, przeczytano 1063 razy
» Autor: Paweł "Bizonik" Ciołek
» Ocena recenzji: 3.75/5 (głosów: 12)
Przeglądając przepastną szafę Prezesa Team Rapy dostaje się w moje rączki wypychacz do haków i kotwic firmy Cormoran. Ponieważ jest to jesień - czas intensywnego żerowania drapieżników oraz moich częstych wypadów nad wodę postanawiam zabrać ów wypychacz do testów. Mając w pamięci problemy z wyciąganiem kotwic z pysków szczupaków i sandaczy szczypcami czy peanami wybieram model długi tj 30cm . Wykonany z rurki aluminiowej oraz stalowego nierdzewnego haka pozwalającego na wykorzystywanego zarówno w wodzie słodkiej jak i słonej. Antypoślizgowa rączka wykonana z ABS pozwala pewnie uchwycić wypychacz nawet w rękawiczkach.


Pierwsze spotkanie wypychacza i ryby jest juz następnego wieczora nad Wisłą. Przyrząd sprawdza się wyśmienicie choć na początku po ciemku mam problem z poprawnym trafieniem nim w grot kotwicy woblera ale trening czyni mistrza. Po kilku rybach mogę robić to już z zamkniętymi oczami. Często używam go do odczepiania w wodzie, bez wyjmowania ryb z ich naturalnego środowiska co przy metodzie C&R jest dość ważne.

Parokrotnie wypychacz służył jako grip do podnoszenia ryby z wody i także zdaje to egzamin, aczkolwiek nie polecam tego robić z większymi rybami. Także nie straszne są mu twarde paszcze szczupaków i sandaczy oraz przepastne pyszczki okoni które maja nawyk do głębokiego połykania miękkich przynęt. Wiosną także sie sprawdził przy połowach białorybu. Leszcze i jazie dawały sobie bez większych problemów wyciągać z pyszczków haki. Pozostanie mi przetestowanie go na mięsistych wargach sumów i karpi ale to dopiero latem. Myślę, że da sobie rade. Podsumowujac - jest to bardzo uniwersalny wypychacz. Myślę że u każdego łowcy większych ryb taki wypychacz powinien znaleźć miejsce w skrzynce lub torbie wędkarskiej.

Czy ma jakieś wady? Hmm...tak.Pierwszą podstawową jest brak możliwości doczepienia go do kamizelki, nie ma w nim jakiegokolwiek uszka – poradziłem sobie z tym wiertarka robiąc dziurkę w rączce i zakładając kółeczko od kluczy. I chyba tyle na te kilka miesięcy użytkowania.

Ponieważ i prezes jest użytkownikiem podobnego urządzenia pozwoli sobie dodać swoje trzy grosze - Moj wypychacz działa na tej samej zasadzie. Od dwóch lat jestem posiadaczem Disgorera Daiwy. Jest krótszy, przez co bardziej poręczny, ma również w uchwycie kółko do przypięcia do kamizelki. Testowany na rozmaitych gatunkach ryb nigdy nie zawiódł, choć czasem przez jego krótkość strach jest sięgnąć dłonią głębiej w szczupakową paszczę. Pewny chwyt dużej kotwicy na bujającym kutrze? Proszę bardzo. Parę razy udaje się uniknąć haka w dłoni.

Doskonale nadaje się do wypinania większego białorybu,który łapczywie połknął haczyk. Wystarczy zaczepić o żyłkę i po niej zjechać do haka. Pewny chwyt i rybka jest z powrotem w wodzie.


Wadą mojego modelu jest jego dostępność na naszym rynku a raczej jej praktycznie całkowity brak. Ten produkt Daiwy jest przeznaczony na rynek japoński i naprawdę ciężko go zdobyć. Cena 40zł nie odstrasza. Po dwóch latach w słodkiej i słonej wodzie nie zawódł ani razu.
Paweł "Bizonik" Ciołek
Nowa twarz w Team-Rapa ale nie nowa wśród sympatyków portalu Shrap-Drakers.pl. Dzięki dużej wiedzy technicznej i ogromnej pasji jaką jest dla Pawła wędkarstwo jego testy są bardzo rzeczowe i poparte setkami godzin spędzonymi nad wodą.