Aktualnie testujemy:

Lunker City - Shaker

Opublikowano: 2012-05-13 18:32:16
Testuje: Paweł "Garbus" Kołodziejczyk

Lunker City to amerykańska firma, specjalizująca się w produkcji przynęt miękkich. Jedną z najpopularniejszych jest Shaker w rozmiarze 3,25 cala.

zobacz więcej informacji o sprzęcie


 

Cormoran Cesano 7,0m

Opublikowano: 2012-05-13 16:37:09
Testuje: Paweł Popławski

Cormoran Cesano to super smukłe bolonki z włókna węglowego o szybkiej akcji i ciężarze wyrzutu do 30g.

zobacz więcej informacji o sprzęcie


 

Cormoran Chronos XD

Opublikowano: 2012-05-04 22:34:44
Testuje: Paweł "Garbus" Kołodziejczyk

Nowe kołowrotki Chronos XD, które jedynie z nazwy przypominają pierwszą serię Chronos, stworzyliśmy we współpracy z japońskimi inżynierami, by jeszcze raz wprawić w zachwyt wszystkich fanów tej serii.

zobacz więcej informacji o sprzęcie


 


Zobacz więcej zapowiedzi!

Team Rapa poleca:

Gloog Ares 70 P

» Data publikacji: 2011-08-05, przeczytano 1725 razy
» Autor: Paweł Popławski » Ocena recenzji: 4.23/5 (głosów: 13)


Kolejną przynętą, którą chciałbym opisać jest wobler firmy Gloog o nazwie ARES – model pływający głębokoschodzący.
Gloog lubuje się w nadawaniu swoim woblerom nazw zaczerpniętych z mitologii. Ares, w mitologii greckiej, był bogiem wojny. Wzbudzał powszechny strach.
Czy wobler firmy Gloog o tej nazwie wzbudza obawę wśród naszych pływających ulubieńców?
Postaram się rozwiązać tę zagadkę…

1

Przede wszystkim, według mojej oceny, Ares powinien mieć inną nazwę - Afrodyta. Tak jest piękny! Bardzo malowniczy i kolorowy, cieszy oczy nawet w pudełku…

2

Ale może zejdźmy już z Olimpu na Ziemię…

Wobler Gloog Ares 70 P został stworzony na wzór okonia. Zarówno kolorystyka jak i wygrzbiecony nieco kształt dobitnie nam o tym mówią. Produkowany jest w siedmiu podstawowych kolorach,
z czego cztery to różne warianty imitacji okonia:
P – perch – okoń,
PGF – perch green fluo – okoń zielony fluo,
PN – perch natural – okoń naturalny,
PS – perch silver – okoń srebrny,
oraz pozostałe, nieokoniowate:
NP – natural pearl - naturalny perłowy,
R- roach – płoć,
RH – red head – czerwona głowa.

3

I muszę przyznać, że wszystkie one wizualnie to cacuszka.
Zgrabne, kolorowe, cieszą oko.
Ale że jest to recenzja na potrzeby wędkarskie, a nie estetyczne – opiszę moje wrażenia z połowu tym woblerem.

4

Mimo, iż Gloog Ares 70 P jest woblerem pływającym, jedno spojrzenie wystarczy, aby stwierdzić, że na płytką wodę się nie nadaje. Długość korpusu to 7 centymetrów, ale całkowita długość przynęty to 10 cm, gdyż ster ma długość 4,5 cm, z czego poza korpus wystaje równo 3 cm. Dodatkowym czynnikiem wpływającym na głębokość zejścia jest umiejscowienie oczka do zaczepiania linki. Stelaż zakończony kółeczkiem łącznikowym jest puszczony pod sterem i wychodzi z niego w połowie czyli około 1,5 cm przed korpusem.

5

Cała ta konstrukcja powoduje, że wobler zanurza się pod powierzchnię wody na około 3 metry podczas spinningowania oraz 4 metry podczas trollingu.
Ster jest wykonany z bardzo grubego, sztywnego, solidnego materiału. Dość szybko widać na nim drobne ryski, ale to nie przeszkadza. Ster jest bardzo dobrze wklejony, ani jeden mi się nie odkleił ani nie złamał. To cieszy szczególnie, gdyż inne woblery firmy Gloog na tym polu mają dużo do poprawienia.
Woblery Ares są bardzo starannie wykonane. O kolorystyce już nadmieniałem, ale warto zwrócić uwagę na w miarę staranne wklejenie sterów, czystość koło wystających części stelaży, czy równiutko położony lakier.

6

Ale niestety, powoli dochodzimy do detali odpowiedzialnych za pozytywne zakończenie holu czy długowieczność woblera.
Kotwiczki są ostre, odpowiedniej wielkości (nr 6), umiejscowione tak, że podczas rzutu nie zaczepiają się o siebie. Lecz są bardzo miękkie, zbyt miękkie!

7

Zdarza się również, że odłamie się grot kotwiczki

8

Również kółeczka łącznikowe, na których są zamocowane kotwiczki są zbyt małe i słabe, co powoduje możliwość straty kotwiczki (oby nie z rybą).

9

W kilku egzemplarzach, po niedługim czasie, kółeczka pokryły się rdzą.

10

Więc jak ktoś wybiera się na grubszego zwierza, z plecionka o wytrzymałości ponad 10 kg – powinien wymienić kotwice i kółeczka bezwarunkowo!
Także lakier pozostawia wiele do życzenia. Na pierwszy rzut oka jest w porządku, ale po trzecim czy czwartym szczupaku korpus usiany jest mnóstwem mini dziurek jak ser szwajcarski! Zbyt łatwo szczupak niszczy powłokę.

11

Przy czym nadal nie wpływa to na poprawną pracę woblera.

12

No właśnie, a jak pracuje nasz bohater?
Ma bardzo gęstą, mocną, acz niezbyt szeroką pracę.
Tak jak wspomniałem wcześniej schodzi mniej więcej na 3-4 metry, zależnie od metody połowu. I ta cecha jest powtarzalna w każdym kolejno użytym egzemplarzu. Oczywiście „3-4 metry” jest orientacyjne, bo jest uzależnione między innymi od szybkości ściągania czy długości wypuszczenia za łódką podczas trollowania.

13

I właśnie trolling jest, moim zdaniem, najbardziej odpowiednią metodą do użycia Aresa.

14

Bo ogromnym atutem tego woblera jest jednak powtarzalność wykonania każdego egzemplarza. Wpływając na w miarę równy, około czterometrowej głębokości blat, na pewniaka możemy założyć Aresa. Drobne różnice w głębokości łowiska możemy korygować poprzez szybkość płynięcia, długość linki czy też podnoszeniem i opuszczaniem wędki. Długi ster uderzając w dno powoduje zakłócenia pracy woblera, co niekiedy jest korzystne jako uatrakcyjnienie tej pracy. Długi  i mocny ster ma również tę pozytywna stronę, że w zawadę uderza pierwszy i przeskakuje, więc często kotwiczka nie ma styczności z przeszkodą…
Jego praca jest na tyle mocna, że niewielkie źdźbło trawy nie gasi drgań.

15

Aresem również bardzo fajnie obławia się głębsze rzeczne dołki za główkami, wypuszczając przynętę z prądem. Szybko schodzi do dna. Niestety, jest jeden problem. Tak jak szybko schodzi w dół, tak i niełatwo go z tego dołu wyciągnąć. Czyli trzeba być czujnym i odpowiednio wcześnie zacząć wyciąganie przynęty, aby nie zaparkować w zaczepie u podnóża ostrogi…
Zapewne jeszcze lepszym łowiskiem byłyby rzeczne przykosy, które za swoją krawędzią są odpowiednio głębokie. Tylko gdzie takie piękne przykoski znaleźć?
Kilka razy zdarzały mi się też próby połowu opisywanym woblerem w nurcie rzecznym, z pontonu. Ale to już ciężka praca jest, sprzęt musi być już odpowiednio mocny, szczególnie kołowrotek. Ale nawet w silnym nurcie Ares zachowuje się wzorowo!
Mimo przyzwoitej wagi 12-tu gram bardzo daleko Aresem nie da się rzucić, bo jednak spory ster jest pewną niedogodnością. Więc na wodzie stojącej są pewne ograniczenia. Ale do obłowienia stoków przy trzcinach, rzucając z wody na krawędź trzcin i ściągając z płytkiego na głębokie warto go zastosować.

Wszystkie opisane powyżej cechy wyraźnie pokazują, że głównym „odbiorcą” tego woblera jest szczupak.

16

Zapewne i sum chętnie by go wciągnął, pod warunkiem, że znajdziemy tego wąsatego drapieżnika na odpowiednio głębokiej wodzie.
Ja osobiście najbardziej lubię łowić na kolor RH (czerwona głowa) - po naszemu „flagowiec”

20

Chciałbym jeszcze nadmienić, że oprócz wersji 70 mm pływającej Ares produkowany jest również w wersji tonącej (Ares 70 T) jak również płytko schodzącej z krótkim sterem (Ares 70 SR). Że o wielkości 120 nie wspomnę, ale tą wielkością nie miałem przyjemności wędkować…

18

Wobler Gloog Ares jest sprzedawany w dość prostym pudełku z odpowiednim opisem. Za wobler ten trzeba zapłacić od 14 do 17 złotych. Cena wydaje się być korzystna ze względu na pracę i skuteczność woblera, ale biorąc pod uwagę, że aby spokojnie poławiać większe ryby… lepiej dobrze poszukać, kupić za 14 zł i zainwestować w nowe kotwiczki i kółeczka!!! Bo warto!

19

Mimo pewnych technicznych niedociągnięć ja lubię łowić na ten wobler. Pewnie do czasu, aż mi jakaś większa ryba nie rozegnie kotwic i nie zostawi mnie z „kocią mordą” na brzegu…

Paweł Popławski

Ocena recenzji: 4.23/5 (głosów: 13)

Oceń recenzję:

Testował: Paweł Popławski

Słynny rower wędkarski i sznurowa drabinka prowadząca na łowisko to wszystko pomysły Pawła. W Teamie stawia dopiero pierwsze kroki i od samego początku ma najwięcej pytań. Pawła cechuje niezwykła pomysłowość i poczucie humoru, które mam nadzieję i wam się udzieli.