Opublikowano: 2012-02-21 20:38:16
Testuje: Rafał "Rapa" Bednarkiewicz
Jigwobbler to innowacyjna tonąca przynęta spinningowa, którą można tradycyjnie spinningować oraz jigować. Wykonana z ołowiu główka pozwala na oddawania dalekich rzutów, oraz na poprowadzenie przynęty w głębszych miejscach.
Opublikowano: 2012-02-13 14:12:24
Testuje: Paweł "Garbus" Kołodziejczyk
Daiwa rokrocznie wprowadza nowe produkty, często zamieniając te starsze jakimiś zupełnie nowymi seriami lub udoskonalając swoją ofertę w myśl rozwijającej się technologii. Jedną z nowych pozycji na rok 2011 jest seria R’nessa, którą do tej pory reprezentowało zaledwie kilka wędzisk spinningowych.
Kołowrotek Cormoran Black Bull 8PiF 2500
Opublikowano: 2012-02-11 20:56:19
Testuje: Paweł "Bizonik" Ciołek
Wczesną wiosną szukałem uniwersalnego kołowrotka, który spokojnie będzie mi służył do lekkiego pickera jak i do spinningu. Wybór padł na Cormorana seria Black bull 8PiF 2500. Dostałem ów kręcioł od prezesa z przykazaniem szybkiego testu i jego oceny. Niestety troszkę pozmieniałem te plany.
» Data publikacji: 2010-08-20, przeczytano 1481 razy
» Autor: Piotr "Wozik77" Woźniak
» Ocena recenzji: 4/5 (głosów: 2)
Jakiś czas temu, za sprawą przychylnych głosów czytelników strony TEAM RAPA, którzy w zeszłym roku oceniali nasze recenzje, dostałem od Rafała w prezencie błyszczące japońskie cudeńko – woblera rodem z kraju kwitnącej wiśni, DAIWĘ Tournament Spawn.

Jako, że tegoroczny „szczupakowy” maj, z powodu wysokiej wody był kompletną klapą, testowanie nowego woblera musiało poczekać do czerwca. Wtedy to zamierzałem kusić nim mazurskie szczupaki. Zanim to jednak nastąpiło, oglądałem go sobie na sucho.


Daiwa Tournament ma długość 10 cm, wagę 13,5 g i jest woblerem pływającym. Zaopatrzona jest w równolegle ustawiony ster głębokości, co sprawia, iż nominalną głębokość, na jaką schodzi (3m) osiąga bardzo szybko. Srebrzysto-niebieski korpus (od dołu pomalowany na pomarańczowo) uzbrojony jest w trzy ostre kotwiczki. Uszko mocujące agrafkę posiada kółeczko łącznikowe. Daiwę Tournament Spawn od innych woblerów wyróżnia jeszcze jeden ciekawy element. Jest ona wyposażona w G.O.S ( Gravity Oscillate System) czyli tzw system grawitacyjny. Skonstruowany jest on w ten sposób, iż w środku korpusu wydrążony jest mały kanalik, w którym porusza się stalowa kulka. Pomaga ona w szybszym ustawianiu się steru głębokości w kierunku „dół” i natychmiastowym schodzeniu wabika w stronę dna, zaraz po wpadnięciu do wody.
Przynęta wyglądała na ciekawą i czekała na swój czas.
Miejsce testu: mazurskie jezioro
Metoda połowu: spinning
Sprzęt dodatkowy: wędka Konger Impulse 2.4m, kołowrotek Dragon Mirage FD 930, plecionka 0.12
Przedmiot testu: DAIWA TOURNAMENT SPAWN
Pływałem po tym jeziorku już któryś dzień. Było średnio, a to za sprawą pogody – ciągle jak nie burza to porywisty wiatr. Trudno było o parę godzin względnej aury, by w spokoju pospiningować. Dziś było inaczej. Poranek był piękny, a woda spokojna. W końcu dopłynąłem w róg zatoki, gdzie pas nenufarów stykał się z trzcinowiskiem. Było tu około 4m głębokości, więc postanowiłem poszukać w pudełku nieco cięższej główki. Nagle w moje ręce wpadło czarne pudełko ze srebrzystą zawartością.
- Ot. Dobra okazja, aby wypróbować tego woblera. – rzuciłem sam do siebie.
Po kilku pierwszych rzutach od razu jeden szczegół przykuł moją uwagę. Trzy niewielkie kotwice, w jakie zaopatrzony był wobler, były zdecydowanym jego minusem. Po pierwsze dość często wobler w locie chwytał przypon, a po drugie nader silnie wplątywał się w podwodny dywan z rogatka. Nie namyślając się długo pozbawiłem przynętę środkowej kotwiczki. Teraz było znacznie lepiej. Ilość nieefektywnych rzutów znacząco zmalała i mogłem skupić się na samym operowaniu przynętą.
A ta pracowała wyśmienicie. Koliście kolebała się na boki i tak jak podpowiadał ukośnie ustawiony ster dość szybko osiągała właściwą głębokość. Co więcej widać było wyraźne działanie system G.O.S. Wabik od razu nurkował! Nie musiałem – jak w przypadku innych woblerów - robić kilku energicznych ruchów/szarpnięć szczytówką, aby przynęta zaczynała właściwie pracować. Kosztowało mnie to zazwyczaj kilka metrów z odległości. A tu proszę. Te mankamenty poszły w niepamięć.


Moją uwagę zwrócił też blask Tournament-a. Akurat w tym nieco zacienionym miejscu, w jakim stałem, przynęta dzięki niemu była jeszcze lepiej widoczna.
Z tych rozmyślań nad nowym wabikiem wyrwało mnie energiczne łupnięcie. Omal nie wypuściłem z dłoni kija i nawet nie zdążyłem zareagować zacięciem. Tym razem los wybaczył mi brak refleksu, a drgająca szczytówka wędki sygnalizowała rybę. Przeciwnik jednak ani myślał skapitulować i myląc mnie, zamiast przeć do dołu, ostro kierował się ku górze.
- Będzie skakał – szepnąłem sam do siebie
Faktycznie. Ryba lekkim skosem podpłynęła pod powierzchnię i wyskakując ponad powierzchnię popisała się efektownym saltem. Kotwice widać tkwiły dość głęboko, bo ani myślały wypuścić drapieżnika na wolność. Mimo skierowanej ostro do dołu szczytówki wędziska, szczupak ponownie walczył przy powierzchni. Znów zatańczył na ogonie i szaleńczo machając paszczą wybił się nad wodę. I tym razem nie udało mu się pozbyć wabia, jednakże wyczyny te troszkę zaczęły mnie niepokoić. Postanowiłem nieco energiczniej holować zdobycz i ta już po chwili była przy łódce.
Szybkie podstawienie podbieraka miało zakończyć te emocje jednakże szczupak ponownie wybił się w górę. Tym razem jednak spadł prosto w siatkę. Odetchnąłem z ulgą. Wreszcie mogłem cieszyć się z sukcesu tym bardziej, że szczupak był już przyzwoitym średniakiem. Niestety akrobacje cyrkowe z głęboko tkwiącą tylną kotwicą woblera, spowodowały spustoszenie wśród rybich skrzeli. No cóż. Wszystko, co ma więcej niż jeden dżigowy hak niesie ze sobą takie niebezpieczeństwo, szczególnie gdy ryba zassie przynętę nieco głębiej. Drapieżnik mierzył 67 cm i miał na oko około 2 kilogramów.

Byłem zadowolony. Był to największy jak się później okazało szczupak tego wyjazdu. Od tej pory wobler Daiwa Tournament Spawn ma swoje miejsce w moim pudełku, bo wydaje mi się iż warto mieć coś takiego w swoim arsenale. Mam nadzieję, iż będzie mi służyć dość długo i nie zakończy swojego żywota na jakimś twardym zaczepie. Nie jest to bez znaczenia, bo zakup takiego cacka jest wydatkiem kilkudziesięciu złotych. No cóż. Cena z pewnością nie jest jego atutem..
No właśnie nie tylko do Mrągowa bo nasz Wozik oprócz mazurskich jezior upodobał sobie naszą Wkrę. Mimo iż najlepiej posługuje się spinningiem to od czasu do czasu daje popalić linom. Autor wspaniałej prezentacji Shrap-Drakers 2009.