Opublikowano: 2012-05-13 18:32:16
Testuje: Paweł "Garbus" Kołodziejczyk
Lunker City to amerykańska firma, specjalizująca się w produkcji przynęt miękkich. Jedną z najpopularniejszych jest Shaker w rozmiarze 3,25 cala.
Opublikowano: 2012-05-13 16:37:09
Testuje: Paweł Popławski
Cormoran Cesano to super smukłe bolonki z włókna węglowego o szybkiej akcji i ciężarze wyrzutu do 30g.
Opublikowano: 2012-05-04 22:34:44
Testuje: Paweł "Garbus" Kołodziejczyk
Nowe kołowrotki Chronos XD, które jedynie z nazwy przypominają pierwszą serię Chronos, stworzyliśmy we współpracy z japońskimi inżynierami, by jeszcze raz wprawić w zachwyt wszystkich fanów tej serii.
» Data publikacji: 2011-05-06, przeczytano 6106 razy
» Autor: Paweł Popławski
» Ocena recenzji: 4.18/5 (głosów: 40)
Wędkarze rzeczni mają obecnie coraz więcej możliwości znalezienia na rynku odpowiedniej dla swojego łowiska „gruntówki”. Delikatne pikerki, mocniejsze feederki czy mocarne feedery… Piękne czasy solidnych bambusówek mamy już za sobą…
Przez ostatnie dwa sezony na Wiśle i Narwi używałem dwóch feederów.
Cięższego zrecenzuję za jakiś czas, a w niniejszym tekście opiszę tego lżejszego…, do 150 gram.

Wędka Daiwa Aqualite Heavy Feeder 360/150
Na początek kilka słów producenta o całej serii wędzisk Aqualite, które znalazłem w sieci:
Wędki do połowu ryb spokojnego żeru AQUALITE to nowa seria wędek, urzeka smukłymi blankami, małą wagą i wysokiej jakości komponentami. Blanki wykonane z włókna węglowego HIGH MODULU. Wędki bardzo dobrze wyważone, świetnie leżą w dłoni. Dzięki ekskluzywnemu przesuwanemu mocowaniu kołowrotka możemy zbalansowanie wędki optymalnie do niego dopasować.
A jak się to ma do stanu faktycznego, moim zdaniem?
Nie da się ukryć, kij od pierwszego „wzięcia” do ręki robi wrażenie.
Jest wyjątkowo lekki, 250 gram, jak na mocną wędkę o długości 360 cm, to naprawdę bardzo niedużo. Widać dbałość o każdy szczegół, kolor i wzornictwo cieszy oczy. Korek wygląda porządnie, przelotki też wyglądają na solidne, acz delikatne. Machniecie „na sucho” również robi dobre wrażenie…
Ale po kolei:
Rękojeść zrobiona jest z dwóch rodzajów korka. Dziwnie profilowana, ale wygodna. Łączna długość korka to 55 cm., w sam raz.

Uchwyt kołowrotka z tworzywa, ruchomy wzdłuż, ale i dookoła korka. Daje nam możliwość regulacji wysokości przymocowania kołowrotka o 10 cm (stopka kołowrotka między 36, a 46 cm od końca wędki).

Połączenie korka z blankiem bardzo estetyczne, widać dużą staranność wykonania.
Blank w bardzo ładnych kolorach (przewaga brązu ze złotymi dodatkami). Dodatkowo blank jest nadspodziewanie, jak na nominowaną moc kija, cienki.

Zaczep na haczyk jest bardzo prosty, z jednego wygiętego kawałka drutu, ale o to przecież chodzi.
Przelotki solidne, duże, osiem sztuk, dwustopkowe, zbieżność idealna. Mocowanie ich jest estetycznie wykończone.


W komplecie trzy szczytówki, dwie węglowe, jedna szklana. Szczytówki mają zamocowane po 6 sztuk sporych przelotek. Wszystkie przelotki są takich samych rozmiarów.

Tyle teorii, idźmy z Aqualitem nad wodę.
Wyciągamy wędzisko z pokrowca, każdy skład ma oddzielną komorę.

Do wyboru mamy trzy szczytówki. Najdelikatniejsza, biała, z włókna szklanego, oraz dwie węglowe (zielona i najmocniejsza – czerwona). Daje nam to już spore możliwości wyboru, aczkolwiek dwie szczytówki węglowe mogłyby bardziej różnić się między sobą sztywnością.

Sporym atutem jest wielkość przelotek w szczytówkach. Są one na tyle duże, że w przypadku zebrania na żyłkę zanieczyszczeń – spokojnie przeciągniemy to przez kij, nie zakleszczy się na przelotce szczytowej. Szczególnie podczas przyborów i w nocy ma to duże znaczenie.

Składy bardzo miło i precyzyjnie się łączą, żadnych luzów czy stuków. Szczytówki też wsuwają się odpowiednio. Kontrolne machnięcie na sucho powoduje, że już widzimy te liczne, dynamiczne hole.
Duża niespodzianka czeka nas podczas zamocowywania kołowrotka. Otóż uchwyt jest bardzo nietypowy. W założeniu ma on służyć możliwości przesuwania kołowrotka góra – dół w celu lepszego wyważenia kija. Ale po co to komu przy gruntówce? Ja za bardzo nie wiem.

Ale taka konstrukcja kołowrotka powoduje liczne komplikacje.
Po pierwsze trzeba ustawiać za każdym razem kołowrotek w linii przelotek, co przy uchwycie „na stałe” nie ma miejsca.
A po drugie, dokręcanie śruby z tworzywa powoduje obawę czy przypadkiem to wszystko nie pęknie. Aczkolwiek muszę przyznać, że dwa sezony użytkowania nie potwierdziły moich obaw.
Moim zdaniem, z praktycznego punktu widzenia, uchwyt kołowrotka jest konstrukcyjną porażką.
Dobra, mamy zamontowany kołowrotek, linka przeciągnięta przez przelotki.
Dobieramy obciążenie.
Od razu zauważamy to, czego się trochę spodziewaliśmy po wzięciu wędki do reki. 150 gram w opisie kija jest jednak zawyżone. Oczywiście wrzucimy takie obciążenie w pobliską rynienkę, ale dalsze rzuty muszą budzić obawę o trwałość wędziska oraz dyskomfort wędkującego.
Moim zdaniem, optymalną górną granicą dla bardzo swobodnego wyrzutu jest 125 gramowy ciężarek lub 100 gramowy koszyczek plus zanęta w nim zawarta. Czyli na wiosnę i na spokojniejsze rzeki wystarczy. Natomiast dolna granica obciążenia to jakieś 40-50 gram. Przy lżejszych ciężarkach moc i sztywność kija nie pozwoli nam odpowiednio naciągnąć żyłki.

Zarzuciliśmy, czekamy na branie.

Brania są dobrze widoczne, trzy szczytówki pozwalają dobrać nam parametry wędki pod obciążenie, uciąg wody, chimeryczność żerowania czy spodziewaną wielkość łowionych ryb. Podczas brania uwidacznia się porządna (przy delikatności) sztywność kija. Nie telepie go całego, tylko szczytówka i ostatni skład sygnalizują branie. Nie ukrywam – lubię takie kije!

Jako, że już kilka rzecznych feederów przewinęło się przez moje ręce, zauważyłem, że są konstrukcje „dla leniwych” oraz „dla aktywnych”. Dla leniwych to takie konstrukcje, które rybę, szczególnie w nurcie, zacinają właściwie same. A dla aktywnych to te, przy których trzeba siedzieć i reagować. Testowanego Aqualite’a polecałbym wędkarzom bardziej aktywnym. Sporo brań, szczególnie kleni i jazi, wymaga bezwzględnie błyskawicznej reakcji, podczas gdy na sąsiedniej wędce o innej pracy nie trzeba było być aż tak szybkim.

A ostatnia faza naszego polowania na rybę czyli hol – przy pomocy Aqualite’a to prawdziwa przyjemność. Kijek leciutki, sprężysty, ale dość sztywny pewnie amortyzuje ucieczki ryby. Nie zmagałem się co prawda z potworami rzecznymi, ale jestem przekonany, że dałby radę każdej typowo rzecznej rybie (z wyjątkiem pewnie okazowych egzemplarzy suma, może brzany w nurcie).
Podsumowując.
Wędka Daiwa Aqualite Heavy Feeder 360/150 to świetny produkt.
Największe atuty to szybki, sztywny blank, duże przelotki, mała waga, wspaniała estetyka, dbałość o każdy szczegół.
Atutem wydaje się również cena. Jak na przyzwoitą jakość, jest dobra. Wędzisko można kupić za około 270-300 złotych. Posiada 2 lata gwarancji.
Wadą jest uchwyt kołowrotka, jest strasznie udziwniony, nie podoba mi się.
Kij nadaje się na rzeki, ale niezbyt szybkie, jeżeli głębokie to raczej leniwe. Ciężar wyrzutu jest nieco zawyżony, moim zdaniem optimum to 50-120 gram. Długość 360 cm też nie jest atutem na rzece, zbyt krótki jest.
Posiadając ten kij możemy świetnie obsłużyć również wody stojące, na których spodziewamy się dużych ryb. Łowiska specjalne z dużą ilością karpi są tego dobrym przykładem. Na takich łowiskach możemy posłać przynętę na ogromne odległości (np. z ciężarkiem ok. 100 gram), również hol walecznych ryb nie sprawi nam kłopotu.
I jeszcze jedno zastosowanie Aqualite’a widzę. Połów sandacza na żywca z gruntu. Kijek jest na tyle delikatny i mocny, że to może być sandaczowy strzał w dziesiątkę.

Jednym słowem, moim zdaniem, testowana Daiwa Aqualite jest warta, aby mieć ją w swoim gruntowym arsenale…
Paweł Popławski
Słynny rower wędkarski i sznurowa drabinka prowadząca na łowisko to wszystko pomysły Pawła. W Teamie stawia dopiero pierwsze kroki i od samego początku ma najwięcej pytań. Pawła cechuje niezwykła pomysłowość i poczucie humoru, które mam nadzieję i wam się udzieli.